Jak na razie poprawiam sobie humor Leibniz Minis Choco, izraelickimi konwersacjami oraz energetyczną muzyką. Świat jest niesprawiedliwy, akacja pachnie, Aleksandra przewraca się na ulicy Powstańców Wielkopolski(ch) a ja puszczam bańki. Jestem światowa i twp, twp iawn.
środa, 28 maja 2008
Newyddion
Na żądanie niektórych (paluchem pokazuję na Jasz) daję znak, że żyję. Tylko, że wena uciekła gdzieś za góry lasy i nie chce wrócić, a ja nawet siły nie mam jej szukać za bardzo. W ten miesiąc stworzyłam coś wprawdzie, ale tylko dlatego, że w pewnym sensie musiałam. Czyli w pewnym sensie coś jakby twórczy kryzys czy coś. I zapewne tak to jeszze potrwa, bo sesja zbliża się i zbliża a mi wciąż nie wychodzi nauka za bardzo.
Jak na razie poprawiam sobie humor Leibniz Minis Choco, izraelickimi konwersacjami oraz energetyczną muzyką. Świat jest niesprawiedliwy, akacja pachnie, Aleksandra przewraca się na ulicy Powstańców Wielkopolski(ch) a ja puszczam bańki. Jestem światowa i twp, twp iawn.
Jak na razie poprawiam sobie humor Leibniz Minis Choco, izraelickimi konwersacjami oraz energetyczną muzyką. Świat jest niesprawiedliwy, akacja pachnie, Aleksandra przewraca się na ulicy Powstańców Wielkopolski(ch) a ja puszczam bańki. Jestem światowa i twp, twp iawn.
piątek, 25 kwietnia 2008
Wiosenne niusy
W związku z wiosną która w końcu przyszła i się wpycha wszędzie przez pootwierane okna i świeci słońcem prosto w twarz a także w związku z tym, że przedwczoraj byłam na koncercie (tu można przeczytać jakim i oh jak było cudownie), z tym, że dzisiaj jadę do domu najeść się i wyspać, a także w związku z moim dziwnym i troszkę niepewnym w pozytywny sposób stanem ducha, w związku z tym wszystkim dobrze jest. Oj, wiosna jest fajna, jak to Aleksandra napisała na kartce która wisi na tablicy korkowej w kuchni. W piecu muffinki, a za oknem przekwitająca już forsycja. Oh eh i fonetyka.
Ale dośc tego miauczenia o wiośnie, bo musze pokazać wreszcie skończony album wędrujący. Nieskromnie powiem, że ze strony z wierszem to dumna jestem, o.



No i mój wpis:


Zrobiłam też dwie kartki (co to się ze mną dzieje) jedną do wysłania a drugą na zamówienie. Ta druga, w związku z tym, ze była robiona dzisiaj wyszła mi do bólu wręcz wiosenna, ale mam nadzieję, że skarg nie będzie :P


A w środę Stefan porobił mi i Alex fajne zdjęcia na starym peronie. Lubię zdjęcia robione przez Stefana, czasami wyglądam na niach prawie dobrze :D

A w Poznaniu w międzyczasie spadł deszcz i pachnie tak pięknie że mogłabym się upić tym powietrzem. Teraz, zaraz i już.
I pojechałabym nad jezioro Rusałka.
Pozdrawiam wiosennie i zielono ;)
Ale dośc tego miauczenia o wiośnie, bo musze pokazać wreszcie skończony album wędrujący. Nieskromnie powiem, że ze strony z wierszem to dumna jestem, o.



No i mój wpis:



Zrobiłam też dwie kartki (co to się ze mną dzieje) jedną do wysłania a drugą na zamówienie. Ta druga, w związku z tym, ze była robiona dzisiaj wyszła mi do bólu wręcz wiosenna, ale mam nadzieję, że skarg nie będzie :P


A w środę Stefan porobił mi i Alex fajne zdjęcia na starym peronie. Lubię zdjęcia robione przez Stefana, czasami wyglądam na niach prawie dobrze :D

A w Poznaniu w międzyczasie spadł deszcz i pachnie tak pięknie że mogłabym się upić tym powietrzem. Teraz, zaraz i już.
I pojechałabym nad jezioro Rusałka.
Pozdrawiam wiosennie i zielono ;)
niedziela, 13 kwietnia 2008
Szał scrapowania
Okej, do wczoraj nie wiedziałam co to znaczy mieć wenę na scrapowanie. Dosłownie od rana do wieczora siedziałam i scrapowałam, scrapowała, scrapowałam. W wyniku tego wszystkie twory które pokażę dzisiaj zostały zrobione w jeden dzień :D No dobra, kartka w większości powstała w piątek wieczorem, ale wykańczana była w sobotę rano. A potem to już tylko kończyłam jedno, brałam się na następne, z przerwą na obiad i jeden odcinek Muminków. No ale do rzeczy. Zaczęło się od tego, że mama zamówiła kartkę na 80te urodziny cioci, brzmiało ono mniej więcej tak:
"Zrób jakąś kartkę bo wiesz, ja idę na tą imprezę za tydzień. No, napisz coś, 'sto lat' może. A nie, sto to za mało, napisz 'wszystkiego najlepszego'. I zrób tak, żeby ta 80tka gdzieś tam była. I nie w jakiś pogrzebowych kolorach, wesoła ma być.' A ja jakoś tak błyskawicznie po rozmowie wzięłam papiery i zrobiłam.
Jak ja nie lubię robić kartek! I w tej wciąż mi coś nie pasuje... Zobaczymy czy mama ją zaakceptuje. A kiedy ją już skończyłam rano, to już było tylko 'co by tu jeszcze zrobić?' i choć mam jeszcze jedno zamówienie i muszę zrobić wędrowniczka, oczywiście nie zabrałam się za to co powinnam. Zrobiłam za to magnes na lodówkę dla mamy.
(Magnes prezentuje Miś Teodor, kiedyś Jaszmurce obiecałam, że go pokażę, więc oto jest :D Spisał się na medal ;]) a także obscrapowałam zeszyt na moją bzdurną pisaninę wykorzystując prezent od Ewy który leżał i czekał na swój dzień chwały ;)
No i nareszcie zabrałam się za segregator na przepisy który miałam w planach od dwóch tygodni. To kończyłam już po nocy, ale jestem z niego najbardziej chyba zadowolona.
A z tyłu ma sentencję, która bardzo mi się spodobała ;)
I to jz było ostatnie moje sobotnie dzieło, jako że noc zapadła i trzeba było iść spać. I tak pobiłam wszystkie swoje rekordy ;) Przy okazji mogę jeszcze ujawnić jak wygląda mój warsztat pracy.

Zdjęcie robione pomiędzy dwoma pracami, dlatego brakuje porozwalanych papierów, kwiatków i ścinków :D A tutaj moje materiały, kiedy nie scrapuję mieszkają pod łóżkiem :)
No i to by było na tyle :D Troche tego naprodukowałam.
Aloha!
"Zrób jakąś kartkę bo wiesz, ja idę na tą imprezę za tydzień. No, napisz coś, 'sto lat' może. A nie, sto to za mało, napisz 'wszystkiego najlepszego'. I zrób tak, żeby ta 80tka gdzieś tam była. I nie w jakiś pogrzebowych kolorach, wesoła ma być.' A ja jakoś tak błyskawicznie po rozmowie wzięłam papiery i zrobiłam.
Jak ja nie lubię robić kartek! I w tej wciąż mi coś nie pasuje... Zobaczymy czy mama ją zaakceptuje. A kiedy ją już skończyłam rano, to już było tylko 'co by tu jeszcze zrobić?' i choć mam jeszcze jedno zamówienie i muszę zrobić wędrowniczka, oczywiście nie zabrałam się za to co powinnam. Zrobiłam za to magnes na lodówkę dla mamy.
(Magnes prezentuje Miś Teodor, kiedyś Jaszmurce obiecałam, że go pokażę, więc oto jest :D Spisał się na medal ;]) a także obscrapowałam zeszyt na moją bzdurną pisaninę wykorzystując prezent od Ewy który leżał i czekał na swój dzień chwały ;)
No i nareszcie zabrałam się za segregator na przepisy który miałam w planach od dwóch tygodni. To kończyłam już po nocy, ale jestem z niego najbardziej chyba zadowolona.
A z tyłu ma sentencję, która bardzo mi się spodobała ;)
I to jz było ostatnie moje sobotnie dzieło, jako że noc zapadła i trzeba było iść spać. I tak pobiłam wszystkie swoje rekordy ;) Przy okazji mogę jeszcze ujawnić jak wygląda mój warsztat pracy.
Zdjęcie robione pomiędzy dwoma pracami, dlatego brakuje porozwalanych papierów, kwiatków i ścinków :D A tutaj moje materiały, kiedy nie scrapuję mieszkają pod łóżkiem :)
No i to by było na tyle :D Troche tego naprodukowałam.Aloha!
czwartek, 27 marca 2008
Głównie do posłuchania
Joanna powraca do przeszłości i zasłuchuje się w Krzysiu Zet. Wideo nie jest może najlepszej jakości jeśli chodzi o obraz, ale tu dźwięk się liczy ^^ Najlepsze polskie głosy męskie. Dlaczego tak jest, że faceci z TAKIMI głosami muszą się strasznie ciężko napracować żeby odnieść jakiś tam sukces, wydać płytę a taka Mandaryna beztalencie wydała chyba już ze 3 tylko dlatego że wyszła za tego rudego pajaca. Life's not fair. Jeszcze dla chętnych (bo obejrzenie i posłuchanie piosenki powyższej jest Twoim obywatelskim obowiązkiem. Tak, Twoim też!) mam piekną piosenkę fransuską. Istnieje też wersja w 2/3 po polsku, ale jednak francuska wersja bije ją na głowę.
Belle z musicalu Dzwonnik z Notre Dame
Oprócz tego przez święta oczywiście strasznie nudząc się postanowiłam uszyć coś. Oczywiście w środku nocy. I skończyło się to tym, że około 2 w nocy zszywając ostatecznie boki złamałam igłę w maszynie xD Na szczęście maszyna działa, a ja wykończyłam już ręcznie. A oto efekt.
Poza tym moje zapędy artystyczne ujawniają się na każdym kroku, na przykład na nudnych zajęciach, kiedy to zawijasy opanowują każdy margines :D
A czasami z bazgrołów można też wyciągnąć coś co nawet jakoś tam wygląda, za pomocą Photoshopa i brushy.
A tak poza wszystkim to właśnie zaczął się weekend, jest wiosna, w poniedziałek będzie 17 stopni, w środę kupiłam sobie dwie książki i mam zamiar spędzić tenże weekend na robieniu tylko tego co lubię. Może nawet jakiś twór powstanie bo dostałam dzisiaj od Ewy rzecz cudowną którą się na razie nie pochwalę, tylko pokażę jak już coś z nią stworzę, a mam już pomysł i muszę tylko dozbierać materiałów, dobrać zdjęcia i do roboty :) To słońce nastraja strasznie pozytywnie :)
Belle z musicalu Dzwonnik z Notre Dame
Oprócz tego przez święta oczywiście strasznie nudząc się postanowiłam uszyć coś. Oczywiście w środku nocy. I skończyło się to tym, że około 2 w nocy zszywając ostatecznie boki złamałam igłę w maszynie xD Na szczęście maszyna działa, a ja wykończyłam już ręcznie. A oto efekt.
A czasami z bazgrołów można też wyciągnąć coś co nawet jakoś tam wygląda, za pomocą Photoshopa i brushy.
A tak poza wszystkim to właśnie zaczął się weekend, jest wiosna, w poniedziałek będzie 17 stopni, w środę kupiłam sobie dwie książki i mam zamiar spędzić tenże weekend na robieniu tylko tego co lubię. Może nawet jakiś twór powstanie bo dostałam dzisiaj od Ewy rzecz cudowną którą się na razie nie pochwalę, tylko pokażę jak już coś z nią stworzę, a mam już pomysł i muszę tylko dozbierać materiałów, dobrać zdjęcia i do roboty :) To słońce nastraja strasznie pozytywnie :)
piątek, 21 marca 2008
Przedświąteczne prezentowanie
Kuzynka moja Ami pomysły ma genialne. Jakiś tydzień temu wymyśliła, że jako Loża Szyderców powinnyśmy zrobić sobie nawzajem przedświąteczne prezenty, każdy w tak jakby dwóch częściach - coś zrobionego i coś kupionego. W związku z tym poniedziałkowy wieczór spędziłam na dłubaniu moich prezentów na ostatnią chwilę oczywiście (bo przecież cały weekend miałam wolny, ale nieee, ja musiałam czekać do poniedziałku z robieniem), a we wtorek spotkałyśmy się w cudownej knajpie IT na karaoke i wymienienie się tymi prezentami. Ogólnie spodobało nam się tak bardzo, że postanowiłyśmy uczynić z tego naszą małą świecką tradycje, i teraz tylko świąt nam się wydaje jakoś za mało i wymyślamy własne :P A to dostałam od moich kochanych współczłonkiń:
To coś kolorowego w tle to dmuchana piłka od Ami, a Pompon nazywa się Mietek i jest rewelacyjny. Patrzcie, jak tęsknie patrzył na moje piwo
A co do prezentów ode mnie dla nich, oto dziewczyny prezentujące broń dalekiego rażenia którą sterroryzowały cały IT :P
A zrobiłam im notesy, a raczej zeszyty na zapisywanie różnych bzdur. W sensie kupiłam zeszyty i okleiłam okładkę ;) Nie jestem jakoś super zadowolona z tych okładek, ale czas gonił itepe, bardziej się męczyłam nad tą fioletową co jest dziwne bo fiolet przecież kocham. No, ale same oceńcie:




Poza tym to śnieg pada od rana jak jaki głupi i już w sumie nie wiem, czy nie powinniśmy zamiast mazurków piec piernika i zamiast kiełbasy ryby xD Temu komuś, kto zamawiał białe święta trochę się pokręciło. A ja pamiętam jak na śmingus-dyngus biegałam w krótkim rękawku i cała przemoczona i tak było ciepło. Ech, co za czasy, co za czasy, nawet święta już nie są takie same... ;p
To coś kolorowego w tle to dmuchana piłka od Ami, a Pompon nazywa się Mietek i jest rewelacyjny. Patrzcie, jak tęsknie patrzył na moje piwo
A co do prezentów ode mnie dla nich, oto dziewczyny prezentujące broń dalekiego rażenia którą sterroryzowały cały IT :P
A zrobiłam im notesy, a raczej zeszyty na zapisywanie różnych bzdur. W sensie kupiłam zeszyty i okleiłam okładkę ;) Nie jestem jakoś super zadowolona z tych okładek, ale czas gonił itepe, bardziej się męczyłam nad tą fioletową co jest dziwne bo fiolet przecież kocham. No, ale same oceńcie:



Poza tym to śnieg pada od rana jak jaki głupi i już w sumie nie wiem, czy nie powinniśmy zamiast mazurków piec piernika i zamiast kiełbasy ryby xD Temu komuś, kto zamawiał białe święta trochę się pokręciło. A ja pamiętam jak na śmingus-dyngus biegałam w krótkim rękawku i cała przemoczona i tak było ciepło. Ech, co za czasy, co za czasy, nawet święta już nie są takie same... ;p
wtorek, 11 marca 2008
Fioletowo spotkaniowo wiosennie
A więc (nie zaczyna się zdania od 'więc', więc zaczęłam od 'a') w sobotę 8 marca zaliczyłam moje pierwsze scrapowe spotkanie. Odbyło się u Ami, a więc w dobrze mi znanym środowisku i było bardzo przyjemne, szczególnie ze względ na ciepłe jedzenie i dobre wino xD Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się, ja pozachwycałam się puncherami motylkowymi, no i (sama sobie się dziwię) zrobiłam to, co zrobić zamierzałam, ale może to dlatego, ze potrzebowałam do tego wytłaczarki i tuszu Ami :P A więc oto i moje pseudo-dzieło, taki prezent bez okazji dla jednej z
moich cudownych koleżanek z grupy która dziś go otrzymała i bardzo się ucieszyła co i mnie wielce raduje :D (to, że nie zna się na scrapach jest plusem, bo mysli że mój jest ładny, bo nie widziałą co inni robią xD) Robienie było przyjemne jako, że kolory moje, mogłam poszaleć z motylkami no i ogólnie takie maleństwo to strasznie łatwa do stworzenia rzecz :) A oto i ono:
Ewa powiedziała, że będzie mnie za to kochać na wieki, co mi osobiście bardzo się podoba. Lubię robić rzeczy dla kogoś. Strasznie mnie cieszy uśmiech na czyjejś twarzy na widok moich koślawych tworów ;) Już Monika poprosiła też o takie coś, więc kiedyś pewnie się za to zabiorę :)Poza tym stworzyłam też kolejną stronę do chyba tajnego albumu, więc pokażę tylko takie tam detale.

W sobotę również miałą miejsce rekordowo długa kameralna (na 5 osób :D) impreza bardzo śpiewająca i częściowo tematyczna. Jakaś dłuższa relacja z tego eventu pojawi się na blogu Loży, kiedy mi się zachce ją napisać xD
A dzisiaj wybrałam się na spacer po Poznaniu i nareszcie porobiłam jakieś zdjęcia, listki zielone, słońce i ciepły wiatr, wiosna :) Na finał nareszcie coś ładnego (dżołk ;p) czyli ja w parku koło Browaru. Hola!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

