czwartek, 14 stycznia 2010

Rossie sztrykuje

...i nie może przestać. Wiekszośc weekendu spędziłam z drutami w rękach, oglądając kolejne odcinki Friendsów, a właściwie słuchając, bo patrzeć muszę na druty. Co najdziwniejsze, całkiem podobaja mi się efekty końcowe tego całego sztrykowania. Juz rozglądam się za wzorami na coś nowego, sama nie wiem jeszcze co, ale coś robić będę! A na razie pokażę to, co do tej pory skończyłam.

Rękawiczki z tego wzoru, robione z resztek wełny które znalazłam w domu, nie do końca moje wymarzone kolory ale tylko takie były - chciałam zobaczyć, czy poradzę sobie ze wzorem ;) Zdjęcie takie sobie, ale nie wiedziałam za bardzo jak je sfotografować, żeby najlepiej pokazać. Muszę chyba zatrudnić modelkę do prezentacji :D
Czapkę i robić i fotografować było łatwiej. Wzoru na nią nie ma, po proostu najzwyczajniejsza na świecie czapka, ale i tak jestem dumna, że mi wyszła :)

Zrobiłam też szalik, ale tak prosty i zwykły, że w sumie nie ma czym się chwalić ;)

A za rzeczy scrapowe i wszystkie zaległości mam zamiar zabrac się w weekend, więc życzcie mi powodzenia :D

wtorek, 5 stycznia 2010

No i po

Świętach, oczywiście. Powrót do rzeczywistości dość brutalny, mam 1,5 tygodnia na napisanie wstępu do pracy licencjackiej (tak to jest jak się wszystko zostawia na ostatnią chwilę) ale jeszcze mam nadzieję, że dam radę. Postanowienia, jak co roku, postanowione z nadzieją że tym razem o nich nie zapomnę. Część z nich jest też skrapowo-artystyczna, więc trzymajcie kciuki :D

A na razie prezent gwiazdkowy dla mojej mamy, podobno się spodobał, tak przynajmniej mama twierdzi (Ale czy by powiedziała, gdyby się jej nie podobał? Oto jest pytanie :D)

wtorek, 15 grudnia 2009

Looking forward to Christmas

Produkcja seryjna, jak już kiedyś pisałam, nie jest moją mocną stroną. Nie lubie robić dużo na raz i nie umiem zrobić dwóch takich samych rzeczy. Dlatego moje kartki, chociaż podobne do siebie, to jednak się różnią ;) Powstało ich w sumie dziewięć, co dla mnie jest liczbą zawrotnie wysoką. Pokazuję przykładowe:



Jak widać papiery webster's Pages i ćwieki ze scrap.com pomagały dzielnie i bez nich w życiu nie dałabym rady :D

A poza tym, to śnieg padał wczoraj co szalenie mnie cieszy, mimo że zapowiadają że Gwiazdka będzie raczej mokra niż mroźna. Tak czy siak, nie mogę się już świąt doczekać, szczególnie że w ostatni piątek piekliśmy pierniczki. I Welsh Cakes, ale to już mniej świątecznie. Czekam na poniedziałkowy wieczór, kiedy święta się dla mnie oficjalnie zaczną w momencie kiedy wejdę do domu i Tajga znów nie będzie pozwalała mi rozwiązać butów.

Z innych świątecznych spraw: Jaszmurka rozdaje cudowne prezenty, a ja mam na nie wielką ochotę.

Nie wiem, czy jeszcze przed świętami się tu pokażę, więc już teraz życzę
Wesołych Świąt
wszytkim Wam, co czytacie :)
A po walijsku to będzie: Nadolig llawen iawn i chi!

A żeby zakończyć moja ulubiona niestandardowa świąteczna piosenka

sobota, 28 listopada 2009

Jak obiecywałam

W związku z tym, że postanowiłam się nie przejmować i na weekend zostawić rozgrzebany scrapowy bajzel na podłodze, udało mi się stworzyć coś nowego. I to nawet nie tylko to, co zrobić musiałam. Więc poza wpisem do albumu wędrującego pod tytułem 'Jaka jesteś'


Zrobiłam też notes, z czystej potrzeby zrobienia go. Nareszcie wywiązuję się z tych obietnic które tu składałam od pół roku, że będzie częściej nowe. No jest.


A poza tym właśnie wróciłam z konceru Strachów i wniosek mój jest taki, że pewne rzeczy, jak na przykład moja miłość do Grabaża, są niezmienne. Dla ciekawych - moja recenzja.

wtorek, 24 listopada 2009

And now for something...

...completely different.
Wydrutowane na weekendzie w domu.

czwartek, 19 listopada 2009

Serduchowo

Dawno już nic nie tworzyłam, ale powoli trzeba zacząć, przede mną trzy albumy i całe mnóstwo świątecznych kartek. Dzisiaj nastąpiła mała rozgrzewka, mama poprosiła o kartkę na ślub, a ja z rozpędu zrobiłam aż 3, co mi się za często nie zdarza. Wyjątkowo szybko i sprawnie mi to kartkowanie szło, głównie dzięki papierom i inspiracji.
Pierwsza to ta na zamówienie, i jednocześnie moja ulubiona


Druga zrobiona z potrzeby wykorzystania do czegoś Romancy


A trzecia co do której nie jestem przekonana zrobiona na przekór, żeby machnąć coś w takim 'nie moim' stylu


Strasznie wdzięczna jest ta forma kartki, liftowanie mi się podoba, i jakoś przypominam sobie powoli, dlaczego tak lubię scrapowanie. Może w końcu po tym obiecywaniu tego tyle razy, wrócę do tworzenia na dobre i regularnie będę miała co pokazywać ;)