Kawa nie pozwala spać, szczególnie jeśli ja, nieprzyzwyczajona do kofeiny wypiję jej dwa kubki późnym dość wieczorem. I wcale a wcale nie uczyłam się, chociaż miałam takie zdecydowane plany. Bo Os. Zwycięstwa znów okazało się kopalnią dobrej muzyki., a przy takiej muzyce to nie można się uczyć. Można planować, ciąć, ciachać, stemplować i przyklejać. I to właśnie około 2 w nocy, po kawie, wszystko wychodzi mi najrówniej i najładniej.
A teraz siedzę z dzbankiem przegotowanej wody na biurku i zastanawiam się, czy nadszedł już czas, by zacząć się uczyć. I oj, chyba tak. Ale jak, jak, kiedy tak bardzo bardzo mi się nie chce. Osiągam szczyty lenistwa, i chcę znów fonetykę. Bo na fonetykę nie trzeba się prawie wcale uczyć. A i mgr Kielar eliminuje wszelkie wady zaliczenia, nawet jeśli takie są, bo ja już nie zauważam.
Woda przegotowana jest niedobra i ma jakiś dziwny posmak.
Ale cóż robić, Joanno, cóż robić?
Nic tylko wyciągnąć, papiery, nożyczki i stemple i tworzyć dalej.