Takie w sumie głupie święto, ale zawsze jakaś okazja i powód do zrobienia innym przyjemności. W tym roku tradycyjną kartkę zrobiłam tylko jedną, i to na dodatek nie ja ją wręczałam a moja współlokatorka która zresztą zleciła mi tą robotę. Kartek robić za bardzo nie umiem, ale coś tam skleciłam.

A dla moich kolegów, dla których robię coś co roku bo inaczej nie umiem zrobiłam walentynki nietypowe, niekartkowe, bo tak mi było w sumie łatwiej. Poszukałam w otchłaniach dysku moich kiedyś dawno pisanych opowiadań o miłości, wydrukowałam i oprawiłam w takie mini-albumy czy coś. Hasło przewodnie - Remember, a przekaz zawarty w listach umieszczonych w kopertach naklejonych na tył okładki :)

Po zrobieniu ich miałam dość burych kolorów i braku dodatków, odreagowałam więc w albumie który robię ale który jest tajny i zrobiłam dwie _bardzo_ kolorowe strony, a tylu kwiatków to nigdy wcześniej nie użyłam. Z tęsknoty za dziewczyńskimi rzeczami użyłam nawet różowych papierów, ale czuję że to był jednorazowy wybryk :D Jako że album tajny, pokaże tylko takie tam detale, dla tych które tak jak ja stęskniły się za kolorem ;)



I na koniec jeszcze trochę kolorów, w moim nareszcie skończonym adresowniku, prostym i bez rewelacji, ale za to kolorowym i wesołym :) Mam nadzieję że już niedługo będę mogła zacząć wpisywać do niego adresy ;)

No i jeszcze życzę miłego Walentynkowego wieczoru tym, którzy mają go z kim spędzić oraz spokoju i pogody ducha tym, którzy nie mają go z kim spędzić.
Smajl!