Ten cudowny ocieplacz na telefon przyleciał do mnie już daawno ale nie pokazywałam, bo chciałam już w następnej notce się pochwalić, że wszystko zdałam i bla bla bla jestem na drugim roku. No nie poszło do końca tak jak pójść miało, ale na drugim roku jestem. To i tak wszystko przez tą panią doktor która zamiast 'artistic' mówi 'autistic'. Oj, nie lubimy pani doktor. Ale ale, za to zdałam (i to już daawno temu) egzamin na prawko (nareszcie!) i z tego będę się cieszyć, a co! Wracając do Jaszkowej przesyłki to dziękuuuujęę Jaszmurello kochana za to wszystko i w ogóle to pierwszy taki scrapowy prezent jaki dostałam i tak się cieszyłam jak paczkę otwierałam że janiemogę :D I za te ćwieki, bo ćwieków to mi zawsze brakuje xD ;*
Poza tym to oczywiście jak zwykle, kiedy zaczęłam mieć czas, przestałam mieć wenę. Więc zamiast scrapować siedzę i gram w Hereoesa 4. A jak już zawiozę wszystkie materiały do Poznania i wrócę tu z powrotem to pewnie wena przyjdzie od razu. Chyba musze się po prostu jakoś zastartować.
Wrzesień na 2/3 czyli około 66% czyli jakieś 3+. No czyli jak zwykle. Czyli jest ok. No.
Nazbierało mi się muzyki którą chciałam pokazać to wyjdzie mi teraz monstrualna muzyczna notka ;) Na pierwszy ogień pójdzie musical, który właśnie przed chwilą obejrzałam i jeszcze jestem pod wrażeniem. Trwał 2h15min, nie było ani jednego normalnego dialogu, same piosenki a ja i tak siedziałam przyklejona do monitora. Śpiewają pięknie i po francusku, czego chcieć więcej. Musical to Notre Dame de Paris, jedna piosenka z niego - Belle- już kiedys wystąpiła tutaj ;) Dzisiaj po długim namyśle wybrałam taką o w wykonaniu Garou:
Polecam strasznie polecam całość.
Po drugie - stwierdziłam, że z moim zamiłowaniem do musicali częściowo wiąże się inna moja miłość (i teraz proszę nie śmiać się szyderczo jak mój brat), czyli miłość do filmów animowanych Disneya ;) Z tego chyba nigdy się nie wyleczę i wcale nie chcę :P A z ostatnich refleksji właśnie po disneyowskim Tarzanie to stwierdziłam, że Philowi Collinsowi powinni zabronić pisać piosenek, bo się zawsze przy nich totalnie rozklejam, no. Na Moim Bracie Niedźwiedziu było to samo.
A żeby zakończyć jakoś tak mniej ten tego, że tak dziwnie, to piosenka w której zakochałam się ostatnio, która jest coverem Dire Straits ale w tej wersji podoba mi się dużo bardziej (no pomijając te głupie wąsy Brandona :P)
Mam nadzieję, że komus będzie chciało się w wolnym czasie posłuchać ;) Co do niusów scrapowych to brak, bo nie mogę się jakoś zebrać do roboty. A co do niusów ode mnie, to zrobię wam update ogólny, kiedy wszystko będzie już wiadomo, czy z tarczą czy na tarczy, czy może jedną nogą na tarczy :P
PS. Jeszcze na koniec, bo to fenomen, bo pierwszy raz tak bardzo spodobała mi się prezentacja ramówki stacji telewizyjnej :D
Pewnie niedługo jutjub znów usunie więc kto nie widział oglądać już! No, teraz już koniec. Mam nadzieję, że nie zanudziłam na śmierć ;]
Wakacji powinnam już nie mieć, ale je sobie wbrew rozsądkowi robię. Weekend za to pod znakiem rodziny i rowerów - 60km to dla mnie, kompletnie bez kondycji, nie taka prosta sprawa :P Ale za to jaka potem satysfakcja, i jak piwo smakuje.
Trochę prac ostatnio powstało, jako że powinnam robić coś innego a wtedy wena zawsze przychodzi, nieproszona. Pierwszy jest walijski scrap z moim ulubionym zdjęciem z Aber. Jakoś ostatnio mam fazę na "płaskie" prace, zrobione prawie tylko z różnych papierów, i to głównie tych, co znalazły się przy okazji malowania mieszkania - jakiś starych gazet, zeszytów i kartonów. Tak jak właśnie tu, tylko papiero w kropki czysto scrapowy.
Zrobiłam też w końcu okładkę do której przymierzałam się od niepamiętamkiedy, na mój pamiętnik. Znów tylo papier, no i dumna jestem bo nawet równo mi wyszła ta okłądka w sensie szycia. Bez podszewki jest dużo prościej, i na pewno zrobię jeszcze duuużo okładek, bo efekt mi się strasznie podoba :D
I dzisiejsza kartka zrobiona w ramach cardlotka. A jako, że kartek robić nie umiem wcale wspomogłam się mapką z PageMaps. I nareszcie użyłam czegoś oprócz papierów! :DI to by było na tyle, bo teraz już naprawdę nie będę mogła mieć czasu na nic innego poza usilnymi staraniami mającymi na celu moje dalsze szczęśliwe życie w Poznaniu. Powrócę ze zdwojoną siłą w październiku, mam nadzieję!